logo

Wyślij pieniądze:

* WYŚLIJ PRZELEW DO POLSKI
* WYŚLIJ PRZELEW Z POLSKI


KONTAKT:
email: contact@ferpay.com

Tel.: +44 800 774 7477
0 1733 808 928 

Wasze Historie – ŚWIĄTECZNA INWAZJA KASY 2017 część 5

Przelewy bez granic > #historieFerpay  > Wasze Historie – ŚWIĄTECZNA INWAZJA KASY 2017 część 5

Wasze Historie – ŚWIĄTECZNA INWAZJA KASY 2017 część 5

Dwa tygodnie zleciały jak jeden dzień. Szybko prawda? Tyle właśnie czasu, dwa razy w tygodniu, dzielimy się z Wami historiami naszych bohaterów mieszkających na Wyspach. Przeczytaliście już wszystkie? To nie zamartwiajcie się, bo mamy dla Was następną część – przedostatnią. Są tak samo piękne jak poprzednie. Dlatego nie zabieramy Wam czasu i przechodzimy do konkretów. Do następnego !

 

*pisownia oryginalna

Iwona z Walsall

Przyleciałam w maju 2011 roku do pracy jako opiekunka do dzieci. Mieszkałam pod Oxfordem. Po pół roku zjawiłam się w Walsall u córki. Dałam sobie miesiąc na znalezienie pracy. 22 listopada był moim pierwszym dniem pracy w zakładzie…w którym do tej pory pracuję. Ze wspólnego pokoiku z małym dzieckiem, pokoju u córki, wynajmowanego pokoju doszłam po 1,5 roku do wynajmu domu. Od 4 lat zwiedzam Świat..co było zawsze moim marzeniem. Odwiedzam Polskę gdzie mieszka syn z rodziną. I marzę o chwili kiedy za 3 lata osiągnę wiek emerytalny w Polsce a za 8 w Anglii. Planuję wtedy pracę ograniczyć do pół etatu a podróże podwoić…i tego oraz dużo zdrowia sobie i wszystkim życzę. Pozdrawiam.

 

 

Dawid z Kettering

Witaj kochany Majku! Od 3 lat Wielka Brytania to mój nowy dom i kraj, który kocham bo sam go wybrałem. Chęć nauki języka i poznanie kultury tego niesamowitego kraju skłoniła mnie do przyjazdu tutaj. Przyjechałem z jedną walizką, bez znajomości języka, z kredytami w Polsce i z dużą nadwagą. Początki nie były proste ale jest coraz lepiej. Pracuję w dużej firmie na etacie, otworzyłem spółkę LTD. W zeszłym roku przebiegłem maraton i schudłem 20kg. Ukończyłem kurs nauki języka angielskiego, nadal się uczę i spłacam moje kredyty z Polski, korzystając do przelewów z Ferpay (tak się złożyło). Mam nadzieję, że jeszcze sporo ciekawych i fascynujących wyzwań przede mną. Dzięki i życzę Ci dużo szczęścia i zdrowia.

 

 

Wioletta z Thetford

Witam Majk w Anglii jestem od ponad 11 lat kiedyś tu pracowałam i pomagałam rodzinie w Polsce robiłem im prezenty, paczki,a także wysyłałam pieniądze. Na samym początku wysyłałam funty w listach, kopertach z kartkami pocztowymi lub robiłam zdjęcia aparatu i wywoływałam zdjęcia np. w tesco a potem zdjęcia pakowałam do koperty przekładałam funtami zawijałam we folię aluminiową zdjęcia i tak zawinięte i zapakowane kopercie wysyłałam do Polski na różne adresy do moich bliskich potem były już różne firmy transferowe, które wysyłały już pieniądze na polskie konta bankowe,które szły nawet do 6 dni roboczych  kiedy koleżanka poleciła mi FerPay byłam w wielkim szoku, że pieniądze dotrą do polskiego banku w 1 max 2 dni robocze?A jeszcze większe zaskoczenie było jak się zarejestrowałam na FerPay i zobaczyłam,że mogę wysłać pieniądze nawet express w 10 minut:) nie pamiętam dokładnie ile lat jestem klientką FerPaya? ale polecam go każdemu kto tylko potrzebuje transferu do Polski. A i jestem też zadowolona z kart perpay które maja moi bliscy w Polsce im mogę im przelewać na nie pieniążki i gdzie oni mogą robić zakupy w sklepach
serdecznie Cię pozdrawiam w ten Mikołajkowy dzień
Wioletta

 

 

Monika z Burton on Trent

Kochany Święty Mikołaju do Anglii przyjechałam w 2005r. Początki były trudne, brak znajomości języka ograniczał moje możliwości wiec zaczęłam prace w fabryce samochodowej. Ta praca sprawiła iż zaczęłam słuchać ludzi i uczyć się języka. Bardzo szybko przyswajałam język obcując z anglikami. Zawsze byłam otwarta i entuzjastyczną osobą co sprawiło, że szybko zdobyłam sympatie i zaufanie wśród anglików. Po roku czasu pracy w Anglii przeszłam do renomowanej fabryki i podpisałam kontrakt na czas nieokreślony. Poczułam się pewniej i rozpoczęłam naukę angielskiego w szkole. Bardzo szybko się uczyłam prac na maszynach, obsługi maszyn i byłam zawsze bardzo komunikatywna osobą. Szkoła językowa do której uczęszczałam sprawiła ze zaczęłam przełamywać bariery językowe i po 5 latach pracy w firmie zostałam trenerem a po kolejnym roku dostałam kolejny awans i jestem teraz koordynatorem treningowym. Praca głownie polega na koordynowaniu treningów dla pracowników firmy, wypełnianie papierów treningowych, a także tworzeniu instrukcji pracy. Moja praca daje mi dużo satysfakcji. Częsty kontakt z ludźmi sprawia, ze czuje się doceniona i szanowana w tym kraju. Nie ukrywam iż prezent od ciebie Święty Mikołaju byłby ogromna niespodzianka i mam nadzieje ze to ja będę tym szczęśliwym zwycięzcą.
Serdecznie pozdrawiam

 

 

Katarzyna z Worksop

Witaj Kasiasty zaczynałam od zera. Jedyne co miałam wraz z moja rodzina (mąż i 3 dzieci) to schronienie u siostry. Bez języka bez pracy itd… W sierpniu minęło nam 5 lat. Mamy prace, znamy język, dzieci się uczą. Najstarsza córka poszła na studia. Jestem w trakcie kupna domu w Uk wiec myślę ze wspólnymi silami i ciężką pracą osiągnęliśmy to co właśnie mamy.

 

 

Marcin z Nottingham

Drogi Majku! 😀 Na wstępie chciałbym Cię uprzedzić, że przygotowałem dla Ciebie coś specjalnego i nie wiem czy Ci się spodoba. W każdym bądź razie życzę miłej lektury. Moją historię w UK piszę od ośmiu lat i w tym czasie bardzo zmienił się mój świat. Najpierw w Maidstone jabłka zbierałem aż 3 lata tam wytrzymałem. Po czym los wygnał mnie trochę wyżej, patrząc na mapę, bo w Nottingham znalazłem kanciapę. Tam przyszło mi zbierać pluskwy a nie jabłka. Więc jak widzisz „na bogato” była ta kanciapka. Jednakże udało mi się nad wszystkim zapanować i przy pakowaniu warzyw zacząłem pracować. Choć gdyby nie przecenki w Asdzie, to bym może patrzył na Ciebie z zaświatów. Koniec końców, trzy lata tyrałem wśród tych Świeżaków. Byłem pewien, że już tam nie wrócę. Tymczasem po dwóch latach znów pietruchy młócę. Oto właśnie deja vu! Przy okazji zdradzę Ci, że NA RAZIE żyję od piątku do piątku, bo zainwestowałem w kryptowaluty to co zarobiłem w Anglii od początku. Wszytko to nauczyło mnie jednego: nigdy nie możesz być niczego pewnym, kolego. Kończąc już ten mój list do Ciebie życzę Ci stary świąt pełnych radości. Pozdrawiam, Marcin(który przez 100£ odkrył literackie zdolności)😁

 

 

Beata z Oxford

Witam. Moja historia jest pewnie jak wiele innych, długa i po grudzie, ale z każdym dniem idzie ku lepszemu. Szukałam pracy za pośrednictwem internetu i znalazłam. Do Oxfordu przyjechałam do polskiego salonu kosmetycznego jako kosmetyczka, bo to mój zawód wyuczony. Załatwione miałam mieszkanie i pracę, i wydawałoby się, że świat należy do mnie. Nic bardziej mylnego. Po 3 miesiącach okazało się, że współpraca nie układa się jak należy. Pracodawczyni dała mi do zrozumienia, że czas na zmiany. Konkretnie chodziło o zmiany personelu, czyli krótko mówiąc o mnie. Zapomniałam dodać,że znajomość języka też nie byłą moją mocną stroną. Ten obrót zdarzeń zmusił mnie do szukania czegokolwiek. Czymkolwiek okazała się praca w werhousie. Tam brali wszystkich, z językiem i bez. Liczyła się tylko siła do pracy. 12 na 12 Wprawdzie 4 x w tygodniu, więc nawet ucieszyłam się na początku. Połowa tygodnia wolnego. Hurrraaaa!!!! Super opcja. I tu znów skucha. Miejsce okazało się obozem pracy. Nikt się z nikim tu nie liczył. Lekceważenie i poniżanie ludzi to tutaj norma. Praca 12h na nogach. 2x 15 min. przerwy. W razie wpadki typu pokryjome siedzenie – ryzyko wywalenia z roboty. A w Polsce kredyt,więc obawa! Wracałam na przysłowiowych rzęsach. Nogi nie chciały nieść mnie do domu. Rano nie mogłam się zwlec. Ale miałam silną motywację. Modliłam się każdego dnia o siłę i zdrowie. 2 miesiące później okazało się, że do pokoju, który zajmowałam , przyjeżdża kuzynka gospodarzy, wiec muszę się wynieść. Na same święta !!!! aaaa. I co teraz??? Massakra!!! Ok. Ale nie jest źle. Jest praca. Mam bilet do kraju już od pół roku.Jechać nie jechać? Jadę. Jak nie wiesz co zrobić , zostaw sprawy losowi. Rozwiążą się. Będąc w Polsce już zaczęłam szukać pokoju w Oxfordzie. Udało się . Wynajęłam singla przy rodzinie. Było nieźle. W werhousie wytrzymałam półtora roku. Pewnego ranka na myśl, że znów mam się tam odklockować dostałam torsji. Pomyślałam DOSYĆ. Wciąż miałam obawy co do mojej komunikacji językowej, ale postanowiłam zaryzykować Spojrzałam w ogłoszenia . Może zatrudnić się w college??? Po kilkakrotnej aplikacji udało się . Po pół roku dostałam kontrakt. Teraz pracuję wśród uśmiechniętych,życzliwych ludzi, zawsze chętnych do pomocy. Życie to nie tylko praca. PRACUJEMY BY ŻYĆ. Nie na odwrót.( I dobrze,żeby większość to zrozumiała. Bo niesie to za sobą nieodwracalne konsekwencje .)Poza tym jako self employed dorabiam jako kosmetyczka. Sama sobie ustalam czas pracy poza college, gdzie pracuje 5h dziennie. Chodzę także do szkoły językowej. Umiem się już dogadać .Udało mi się także wynająć dom z koleżanką. Jest tak jak sobie wymyśliłam. Będzie jeszcze lepiej. Wiara i konsekwencja to podstawa,. Taaak. Nie było łatwo. To tylko skrót. Wiele rzeczy wydarzyło się jeszcze w między czasie. Ale trwam. I nie zamierzam się poddawać. Życzę wszystkim, aby mogli zmieniać to co potrafią i aby mogli zrozumieć to , na co nie mają wpływu oraz Zdrowych i radosnych Świąt Tobie również Święty Mikołaju.
Beata

 

 

Hubert z Hinckley

Witam Przyjechałem do UK jakieś 6 miesięcy temu mam 28 lat zostawiłem w PL prace w której pracowałem ponad 9 lat miałem jakiś mały kredyt do spłacenia. uznałem ze trzeba w końcu coś zmienić w swoim życiu dość szybko udało mi się znaleźć prace. Aktualnie w PL nie mam żadnego kredytu wszystko spłaciłem pomagam rodzinie płacąc część rachunków i rozglądam się za kupnem samochodu na który w Polsce musiał bym odkładać dobre kilka lat przyjazd do UK morze nie przewrócił mojego życia do góry nogami ale odczułem znaczącą ulgę ze nie muszę się martwic o swoje utrzymanie i że jestem wstanie wspierać rodzinę

 

 

Hubert z Huntly

Wiec w 2007 posypało mi się życie w pl rozwód wiec postanowiłem uciec od tego wszystkiego i wyruszyłem do uk po roku poznałem moja przyszłą żonę żyjemy ze sobą 9 lat budujemy dom w Polsce bo zamieramy wrócić za 2 lata ułożyć sobie życie w pl krotka historyjka

 

 

Edyta z Peterborough

Cześć Kasiasty Majku.
W Wielkiej Brytanii jestem dopiero od 15 miesięcy więc nie dość długo. Przyjechałam tutaj do pracy w charakterze au-pair. Nadal nią jestem ale teraz zarabiam 2 razy wiecej niż tutaj przyjechałam. Obecnie mam też drugą pracę.
Pozdrawiam

 

 

Sonia z Southampton

Hej Mikołaju
Przyjechałam do UK za miłością. Wtedy 12 lat temu mój chłopak , obecnie mąż wyjechał a ja za nim jak na skrzydłach.
Sonia

 

 

 

 

Teraz zapraszamy Cię do zapoznania się z naszymi usługami. Wejdź na stronę Ferpay  i znajdź coś dla siebie !

 

 

Podziel się:
Przeczytaj poprzedni wpis:
Pod Patronatem Ferpay: Zapraszamy na darmowy webinar języka angielskiego!

Chcecie pozbyć się barier językowych i nauczyć swobodnej komunikacji po angielsku? Marzycie by wreszcie wynegocjować lepsze warunki pracy lub samemu...

Zamknij